Miało być o widokówkach z Kolonii ze scenami po nalotach dywanowych. Hiroszimie, Warszawie, Oświęcimiu i Majdanku, o wstydzie Anglików za naloty, przeprosinach Polaków przez kanclerz Niemiec i o tym, że w tygodniu obchodów wielkiej rocznicy zarząd miasta Płocka udał się debatować o budżecie poza rogatki. No i o płocczanach, którzy widząc kolejnego dnia składanie kwiatów przy Odwachu tracą orientację, co to za okazja, podobnie jak byli alianci w Kolonii tracą orientację, co do tego, gdzie i przez kogo wybuchła wojna. Ale to wielka polityka, o której nie piszemy. O innej rozpoczętej wojnie piszemy natomiast na ostatniej stronie.
Co innego jednak zmieniło temat niniejszego felietonu. Reakcja Czytelników na wydanie pierwszego numeru Expressu Płockiego. Choć nakład był najwyższy z możliwych (zależał od zamówień firm kolporterskich) w wielu punktach Expressu zabrakło już pierwszego dnia sprzedaży. Chcę za to podziękować i podziękować za zaufanie, jakim obdarzyliście Państwo redakcję już na samym starcie. Dołożymy wszelkich starań by nie zawieść, choć przed nami wiele jeszcze potu do wylania. Chcę podziękować także innym lokalnym redakcjom (choć są wyjątki) za kopiowanie pomysłów na tytuły, dobór tematów i nie tylko. Razem możemy więcej! Oby Wam też nie zabrakło zapału, bo jak tak będziemy dalej ciągnąć, nasze małe lokalne światy z pewnością staną się lepsze. A o to chodzi.
wtorek, 15 września 2009
środa, 19 sierpnia 2009
Pokażemy dobro i zło!
Wszyscy chcemy żyć lepiej. Każdy z nas w swoim własnym świecie. I każdy ma do tego prawo. To motto przyświeca również dziennikarzom i wydawcy Expressu Płockiego. Jeśli artykuły ukazujące się na łamach tego nowego płockiego tygodnika, choć w najmniejszym stopniu sprawią, że życie naszych Czytelników stanie się lepsze i ciekawsze, uznamy to za nasz sukces.
Nie zamierzamy żerować na ludzkich tragediach. Jeśli będziemy pisać o nieszczęściach to tylko w nadziei, że nasze artykuły staną się sygnałem ostrzegawczym. W nadziei, że po przeczytaniu Expressu Płockiego osoby, od których to będzie zależeć zachowają się tak, aby do nieszczęścia nie dopuścić. Niestety, złe zjawiska trzeba nagłaśniać. Trzeba też pokazywać i promować dobre strony życia.
Politykę zostawiamy do uprawiania politykom. Ale złodziej pozostanie dla nas złodziejem, niezależnie od tego, czy zakłada do kradzieży pończochę na głowę, czy koszulę z białym kołnierzykiem. Będziemy tacy, jak świat, który nas otacza. Pokażemy zło i dobro. Zawsze kierując się uczciwością wobec Czytelników i obiektywizmem.
Rafał Wereszczaka
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
