Zatrwożeni niebezpieczeństwem powodzi mieszkańcy nadwiślańskich terenów mogą być nieco zdezorientowani ostatnimi doniesieniami prasy. Jedni piszą, że lepiej jak mróz przytrzyma, drudzy, że wyższe temperatury pomogą w walce z żywiołem. Znajomy szef jednego z antykryzysowych sztabów, mówi jednak, że sytuacja zmienia się tak szybko, że racja jednych, albo drugich jest tylko chwilowa.
Podobnie jest z oceną sytuacji na drogach. W czwartek płocczanie byli mile zaskoczeni, gdy po obfitych nocnych opadach śniegu, rano już bez problemu po czarnych drogach mogli dostać się do pracy, szkoły, przedszkola, czy żłobka. Gorzej było w sobotę (na szczęście wolną), gdy wiele miejscowości w powiecie zostało odciętych od świata. Powołane do odśnieżania przez wójtów lokalne służby nie dały rady w walce ze śniegiem, a pomocy znikąd.
Całej sytuacji bezradnie przyglądali się w paru miejscach strażacy, którzy choć dysponowali odpowiednim sprzętem, nie bardzo mieli na paliwo. Z zazdrością pozostało im oglądać filmik w Internecie, jak swoim mieszkańcom pomagają w odśnieżaniu strażacy z Raciąża. Burmistrz z wójtem na zamku w Raciążu uradzili bowiem, że w takich sytuacjach odpalą parę grosiaków strażakom za zużyte paliwo. Ale to już inny powiat. Tak blisko, a tak daleko...
Rafał Wereszczaka
"Express Płocki", 12 stycznia 2010 r.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz