czwartek, 4 marca 2010

Czas ssania

Uciśnionym kierowcom poruszającym się po ulicach miasta książęcego Płock nie mogę nawet doradzić by przesiedli się na rowery. Po pierwsze bo zimno, po drugie bo ścieżek rowerowych jest tu jak na lekarstwo, po trzecie, w ścisku ulicznym i tak nie bardzo jest dla nich miejsce na jezdni i muszą się przeciskać chodnikami z narażeniem zdrowia i życia swojego i przechodniów. Niestety nie mogę też kierowcom doradzić, jak niegdysiejszy naczelnik płockiej drogówki, by używali do przemieszczania się po mieście tych ulic, po których nikt nie jeździ, bo takich już w Płocku nie ma.
Pozostaje poruszanie się per pedes, co zdrowe i dla nas i dla środowiska. Ale są i jeszcze lepsze strony! Ponoć korki samochodowe są atrybutem codziennej egzystencji w wysoko rozwiniętym i bogatym społeczeństwie. Znaczy się im więcej korków tym powinniśmy czuć się lepsi i bogatsi. Z pewnością bogatsze też będzie miasto, bo więcej spalonej w korkach benzyny, oznacza większe zyski dla producenta paliw, notującego ostatnio manko i może wreszcie jakieś od niego wpływy z podatku dochodowego dla miasta.
Brak tych wpływów dotknął już urzędników. Kolejny dip parpyl musi bowiem koncertować w Płocku już nie na rynku, a w Domu Technika i za pieniądze nie miasta, a fanklubu, na czele którego stoi miejski dyrektor. Wszyscy w urzędzie szukają też dziesięciu dużych baniek oszczędności w swoich codziennych wydatkach, co będzie dość trudne zważywszy, że do końca roku zostało nieco ponad dwa miesiące. Znaczy się, jak już musimy stać w tych korkach to włączmy ssanie, bo inaczej zginą biedacy.
Rafał Wereszczaka
"Express Płocki", 6 października 2009 r.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz