Nie wierzę w dobrowolne odejścia. Żaden Kowalski, jak mu się zaoferuje nawet milion złotych, nie da się nazajutrz położyć na Komunalnym. Swoją drogą i tak pełnym niezastąpionych. Proceder ściągnęli nad Wisłę Anglosasi, którzy szybko policzyli, że jeśli zapłacą pracownikowi za odejście roczną pensję to i tak zapłacą mniej niż mieliby mu płacić do emerytury. Z tym, że zwykle, gdy pracownik się upierał, to zostawiali go do emerytury. Pozbawiali delikwenta, co prawda, dalszych podwyżek i premii, cierpliwie czekając na autonomiczną decyzję.
Ale my nie gęsi, swoje sposoby mamy. W dodatku Polak potrafi! Szybko zmodyfikowaliśmy sposób na dobrowolne odejście „dwa papiery”. Zwykle kładzie się je przed pracownikiem w obecności co najwyżej kadrowej lub przełożonego. Pamiętajmy jednak w takiej sytuacji, że spotkanie możemy przerwać, wezwać swojego reprezentanta, nawet, kiedy nie należymy do związków, po to zyskać czas choćby na spokojnie policzenie co nam się opłaca. Bo często opłaca się wziąć ten papier z napisem „wypowiedzenie”, a potem dochodzić swojego w sądzie. Odprawka i tak się w wielu przypadkach należy, czy pracodawca tego chce, czy nie.
Rafał Wereszczaka
Express Płocki, 22 września 2009 r.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz